Oczywiście rozumiecie, że to słowa skierowane do niewolników z I w n.e., którzy stawali się chrześcijanami? Wystarczająco dobrze traktowanych, żeby mieć czas i możliwości, by poznać nową naukę? I w związku z tym zalecenie, żeby byli uczciwi i lojalni, godni zaufania. Czyli żeby poprawiali swoją pozycję tą drogą, bo wisieć przy drodze na jakimś krzyżu za bunt czy kradzieże to żadna chluba. To nie są rady dla ludzi wolnych.
Widać po mo****e, że przesiąknięta nienawiścią katolicką do bliźniego.