W UK byłem w kościele gdzie kiedy nie było mszy to porozstawiane były stoliki, dziadki i babcie pili kawę i rozmawiali, wydawana była żywność dla ubogich, można było kupić za grosze różne rzeczy, ubrania itd. Kościół jako miejsce spotkań lokalnej społeczności i punkt pomocy potrzebującym.
No tylko tam by wieczorem był w tv regionalnej jako bohater a u nas by mi kazali za lakierowanie tego zderzaka płacić. Taka zasadnicza różnica.