Dla przeciętnego katolika jest to nie do pomyślenia. Oni to nazywają tradycją. Dziadek klęczał, ojciec klęczał to i ja będę klęczał. Ich mozgi nie są w stanie analizować rzeczywistości i wyciągać wniosków. Ich mózgi nie pozwalają żyć bez pana, pana miski i pana smyczy.
Ale głupi g**jek nie wspomniał, jak tu można by podatki uprościć. Skoro nie można ruszyć pitu i citu, ani absurdalenj progresji podatkowej, to może chociaż kretyński podatek od spadków, kretyński pcc i już absolutny szczyt upadku rozumu: podatek belki.
To tylko maszyny.