„Zabawy (kontynuowane jeszcze krótko po wojnie), które przyciągały zwykłych ludzi, nie rządziły się taką etykietą, więc na tych, którzy na taki bal karnawałowy przyszli po raz pierwszy, czekała słona niespodzianka. Każdy nowicjusz był zobowiązany do polizania śledzia zawieszonego na framudze drzwi wejściowych. Całe towarzystwo miało wielką uciechę, ale debiutanci nie podzielali tej wesołości, bo oczywiście śledź nie był odsolony.”
I gzie wady? :)