Mi się podoba na fundację. Łatwo założyć, trudniej kontrolować. I te frazesy, lepsze niż religijne. Choćby w przypadku tych milionów o które walczy teraz żona Seby Majteczkaka. Dla nikogo nic, wszystko pro publico bono. Dziwnym trafem 25% na fundację zajmująca się dokładnie tym czym się zajmuje fundacja reprezentującą ową panią. Ciekawe która otrzyma:)
kiedy w człowieku widzisz tylko jego portfel... zresztą czemu się dziwić, skoro nawet w "dobrych czasach", każda akcja pomocy organizowana przez kościół sprowadza się do: DEJ pieniążka parafianinie, a my je "przekażemy"
I żadne modły i rytuały nie pomogły... ludzie zamiast wziąć się fizycznie do pracy to odstawiali jakieś szopki.