Takim jak na rysunku to nawet ja bym sie z checia przejechal, ech Nyska jezdzilem tym ustrojstwem zawodowo, toporne to bylo
ale niezniszczalne, coz, pozostaly sentymenty..
Szacunek zapewne, ale nie tym co byli w Marszowicach we Wrocławiu."Pomoc" ograniczyli do zwijania kurtyn wodnych, których nie chciało im się napełnić. Dzięki ich "zaangażowanie" musieliśmy kolejne setki metrów nocą worków układać
Widać koleś w szkole albo nie był zbyt grzeczny, albo zbyt pilny skoro po latach pamięta że musiał coś za karę pisać tysiąc razy.