Problem jest taki, że większość osób jest wytresowana od kołyski, że kościół (jako organiza celowo z małej litery, bo to co odstawiają z bogiem nie ma nic wspólnego) to dobro, niechodzenie do kościoła co niedzielę to grzech, a grzech to zło. Jeśli jesteś grzeszny to zły i każdy twój argument jest moralnie gorszy i można go zlać... naturalne, że zło należy tępić i nie można słuchać jego podszeptów . Piękna manipulacja, prawda? Btw. najlepszy tekst jaki zdarzyło mi się usłyszeć o księdzu po stwierdzeniu czegoś podobnego jak w democie: "...przecież to święty człowiek, jak możesz tak o nim mówić."
jak się jest id**tą to się chodzi boso