Wieki temu spędziłem trochę czasu na wyspach. Pracowałem chwilę na budowie wraz z innymi ciołkami podesłanymi przez agencję pracy. Kilku młodych angoli dorabiających na wakacjach, kilku obiboków i drugi Polak, kumpel. Jakbym nas tam widział. A żebyśmy cokolwiek robili, trzeb było nas znaleźć w ośmiopiętrowym budynku. Szczęśliwie, nikt nie spodziewał się wiele po ludziach z tymczasówki.
Co do samotnych matek, no to trzeba było myśleć wcześniej i wybierać mądrze, a nie kierować się zasadą "lepiej rok z lwem, niż całe życie z owcą", bo jak się okazuje, to później pożądana jest ta owca, ale ona już nie będzie chciała...
Wieki temu spędziłem trochę czasu na wyspach. Pracowałem chwilę na budowie wraz z innymi ciołkami podesłanymi przez agencję pracy. Kilku młodych angoli dorabiających na wakacjach, kilku obiboków i drugi Polak, kumpel. Jakbym nas tam widział. A żebyśmy cokolwiek robili, trzeb było nas znaleźć w ośmiopiętrowym budynku. Szczęśliwie, nikt nie spodziewał się wiele po ludziach z tymczasówki.