Pierwszy to artysta, a drugi wytwór lewackiego prania mózgów. Czytałem wczoraj o Sydney Sweeney, jej rozbieranej reklamie no i oczywiście o reakcji lewactwa feministycznego. Według nich reklama jest cofnięciem kobiet o 100 lat, OnlyF jest wyzwoleniem kobiet. Po prostu jak czytałem te lewackie wypociny nie mogłem uwierzyć jak ludzie są otumanieni lewacką propagandą. Na szczęście takich komentarzy było kilka.
Herr kundel, komuch, płaczek, koń, naleśnik i pogłos.