Mogę wyrazić tylko satysfakcję, że podobną opinię, jak prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne, mieli mieszkańcy Częstochowy. Nikt go nie bronił, włącznie z jego macierzystą partią — mówił premier o odwołaniu prezydenta Częstochowy. Czyli nie, że kryształ, że się na nim mszczą, że płakał, jak kradł, ale zgodnie z procedurami i do tego się dzielił, a w ogóle to mu się to po prostu należało.
Jeśli nie fake, to który prwacki tuman to pisał. Opis wartości umowy nie jest tożsamy z kwotą wpisaną cyfrą. Poza tym dla mnie opis to co kupowali, ile i dlaczego za tyle, a nie kwota słownie.
I co mu się dziwić? Ciągnie swój do swego.