zarty "salonowe" to podstawa , wiadomo ze przy pacjentach, petentach, nikt sie nie spoufala ale tak w swoim srodowisku i w kolezenskim gronie to naprawde nic dziwnego. Takze wszyscy oficjalnie bulke przez bibulke a jak tylko przyjdzie rozprezenie, alkohol i wtedy hamulce puszczaja;)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
a weź wystój x godzin, pod lampą, zakutany, dłubiąc na serio we flakach. mus atmosferę rozluźnić. inna rzecz, że to nie żart, tylko poważna sprawa. jak mały kazio wyobraża sobie aperacje:) to nie msza, baranie, tylko praca.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Rozumiem student do studenta, profesor do profesora, bo są na stopie koleżeńskiej i pewnie nie raz wódkę pili. Ale skoro guru naukowy odzywa się do studenta jak zwykły prostak, to jest to żałosne. Nawet w czasie burzliwych narad budowlanych z generalnym wykonawcą używa się łagodniejszych słów, choć od przekleństw na co dzień nie stronimy.
Sytuacja ze studentem może być prawdziwa.
Znam analogiczną z salonową. Tylko ta puściła śmierdzącego bąka i nie przyznała się do tego.
Chirurg zaczął nerwowo szukać przyczyny smrodu w środku pacjenta.
Dobre !! przeżyłem to kilka razy ....
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tzn. Przebito ci jelito czy się spierdziałeś?...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jezeli, to historia prawdziwa, to elYta pełną gębą z żartami prostu spod budki z piwem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
zarty "salonowe" to podstawa , wiadomo ze przy pacjentach, petentach, nikt sie nie spoufala ale tak w swoim srodowisku i w kolezenskim gronie to naprawde nic dziwnego. Takze wszyscy oficjalnie bulke przez bibulke a jak tylko przyjdzie rozprezenie, alkohol i wtedy hamulce puszczaja;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
a weź wystój x godzin, pod lampą, zakutany, dłubiąc na serio we flakach. mus atmosferę rozluźnić. inna rzecz, że to nie żart, tylko poważna sprawa. jak mały kazio wyobraża sobie aperacje:) to nie msza, baranie, tylko praca.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Rozumiem student do studenta, profesor do profesora, bo są na stopie koleżeńskiej i pewnie nie raz wódkę pili. Ale skoro guru naukowy odzywa się do studenta jak zwykły prostak, to jest to żałosne. Nawet w czasie burzliwych narad budowlanych z generalnym wykonawcą używa się łagodniejszych słów, choć od przekleństw na co dzień nie stronimy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Sytuacja ze studentem może być prawdziwa. Znam analogiczną z salonową. Tylko ta puściła śmierdzącego bąka i nie przyznała się do tego. Chirurg zaczął nerwowo szukać przyczyny smrodu w środku pacjenta.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z salonową? A może z bankietową?;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane