Tak to jest u naszych "kochanych" lekarzy. Zapisałem się kiedyś do chirurga. Czas oczekiwania miesiąc ale ok. Wziąłem specjalnie dzień wolny w pracy i pojechałem do przychodni. Miałem być przyjęty ok 09:00. Zjawiłem się ok. 08:45 (pan doktor przyszedł na 10:00) i przesiedziałem w poczekalni do 15:00 kiedy to wyszła pielęgniarka informując, że pan doktor dziś już nikogo nie przyjmie. Z 25 pacjentów zapisanych na ten dzień (łącznie ze mną) przyjął... 7 osób i z 5-6 spoza kolejki po czym pojechał do domciu na obiad a następnie do prywatnego gabinetu...
Postuluję, żeby obrady Sejmu i głosowania przenieść do tego portalu. :)