A tak na prawdę bez dziennikarskie ściemy sensacji??
Jak wjechał na ogrodzony teren budowy i w końcu jak wjechał na tą studzienkę zawisając tyłem, skoro przed i za studzienką nie ma śladów bieżnika jego opon... a elementy blacharskie były całe... nie jak gazeta piszę uszkodzone?!?
Jeśli miał wjechać na studzienkę tyłem lub przodem z na tyle dużym impetem by na nią wskoczyć i zawisnąć... to zderzak i klapa, lub maska musiały by być mocno poobijane...
Jak dla mnie to ktoś mu w tym "pomógł"... czyli karny K**** od kolegów z pracy lub od budowlańców...
To jest prawdziwa Wiocha pozwolić sobie zrobić coś takiego!!!