Nie mam nic przeciwko transseksualist(k)om i ich walce o swoje prawa, ale sport to obszar, w którym ich prawa godzą w prawa innych (przede wszystkim kobiet) do uczciwej konkurencji. A zgodnie z liberalną definicją wolności osobistej, granicą tejże wolności jest wolność innych jednostek. Jeśli osoby transseksualne chcą realizować się w sporcie, to powinny zorganizować sobie swoje własne zawody, tak jak niepełnosprawni mają swoje paraolimpiady. Ale pewnie tego nie zrobią, bo kibiców i kasy byłoby znacznie mniej.
I tak wole ĆpĘ,