A tak na marginesie, skoro bardzo często słychać i widać (choćby tu, na Wiocha.pl), jak ludzie wierzący nazywają osoby LGBT "zboczeńcami" (i jeszcze gorzej) - wbrew stanowisku współczesnej medycyny - to może ja zacznę nazywać osoby wierzące (dotyczy jakiejkolwiek religii poza religią Latającego Potwora Spaghetti) osobami chorymi psychicznie. Kompetencji medycznych co prawda nie posiadam, ale przecież to nie stanowi problemu.
Zboczeniec to może przesada i nie obrażajmy, ale czy to nie jest tak, że nastawienie na kopulację inną niż prowadzącą do rozmnażania jest jednak odchyleniem od normy? A co do religii, to ja od tego z daleka, ale skoro koncepcja(jakkolwiek bardzo wygodna dla klechów) wiary zakłada, że trzeba wierzyć mimo braku dowodów(bo inaczej to żadna sztuka wierzyć), to czy osoba o otwartym umyśle - a za takich uważają się "ubertolerancyjni", nie powinni chociaż dopuszczać możliwości, że wierzący "mają rację", zamiast określać ich ciemnogrodem itp?
Gordon, a co to jest norma i jak ją zdefiniujesz? Jako przeciętne zachowanie w danej populacji? Jako coś, co występuje w naturze również poza gatunkiem ludzkim? Jeszcze inaczej? I wiesz chyba, że osobnicy hetero uprawiają seks nie tylko w celach prokreacyjnych? Ad.2: na tym właśnie, mniej więcej, polega agnostycyzm, czyli (najbliższa mi) idea, która głosi, że nie da się wykazać ani istnienia ani nieistnienia Boga. Wnioski z tego założenia mogą być różne (różne nurty agnostycyzmu). Więc przyjmuję, że wierzący mogą mieć rację, choć to mało prawdopodobne, by to akurat katolicy tą rację mieli.
Chodzi mi o normę, jakby to na szybko ująć, "naturalną", w której chodzi o przedłużenie gatunku. To, że hetero gatunków zdolnych do abstrakcyjnego myślenia różnie się bawią dla urozmaicenia, nie zmienia faktu że odczuwają pociąg do przeciwnej płci, co umożliwia zrobienie gó****ka. U homo spłodzenie potomka musiałoby wyniknąć z zachowania nienaturalnego dla nich, a naturalnego w naturalnym procesie prokreacji:) W świecie zwierząt zachowania homo to też zachowanie anormalne z tego samego powodu. Nie mam nic przeciwko, w seksie jestem mocno tolerancyjny i elastyczny, ale uważam, że to rozsądne wy
jaśnienie sprawy. Co do wiary to jestem tego samego zdania co Ty, ale tu wskazuję hipokryzję lgbt i zwolenników, którzy mieniąc się ludźmi tolerancyjnymi i o otwartych umysłach nie tolerują religijnych, zamiast tolerować i zrozumieć, wyśmiewają od ciemnot itp. Nawet jeśli to w odwecie za brak tolerancji i zrozumienia - to i tak przeczy ich ideałom.
Przy takiej definicji "normy" małżeństwo bezdzietne (np. z powodów medycznych) czy single albo pary wychowujące dzieci adoptowane to taka sama anormalność jak homoseksualiści. Idźmy dalej tym tropem: a co z ryzykowaniem życia dla przyjemności (np. himalaizm) albo ratowania obcych ludzi? To dopiero anormalne zachowanie, sprzeczne z naturalnym instynktem samozachowawczym i ideą przedłużania gatunku! Nauka uważa obecnie homoseksualizm za uwarunkowany genetycznie, podobnie jak kolor włosów. Czy więc rudzi też są anormalni?
W przyrodzie nie występuje jedno uniwersalne pojęcie "normy" (tak jak nie istnieje żaden uniwersalny układ odniesienia w przestrzeni). To człowiek szufladkuje coś jako normę lub nie. Osobiście nie widzę nic przeciwko uznaniu, że tak jak nie istnieje "norma" w kwestii koloru skóry czy wysokości człowieka albo ulubionej czynności rekreacyjnej, tak równie dobrze nie musi istnieć "norma" w sensie preferencji seksualnych. Hetero-, homo-, bi- czy aseksualizm to po prostu przejawy różnorodności w przyrodzie.
Z powodów medycznych, mówisz - to też "nienormalne". Bo "normalni" mogą mieć dzieci. Tak jak ślepota, brak ręki, nogi nie jest normalne. Czy nawet jakaś choroba - to przecież nie normalny stan tylko patologia, mimo że jest zjawiskiem powszechnie występującym. Adopcja - można dać dziecku wzorzec kobiety i męźczyzny w związku, którego inaczej z jakiegoś powodu by nie miało. Ryzyko - zwierzęta też je podejmują, np polując czy walcząc o terotorium. My jako gatunek rozumny(chociaż czasem wątpię), świadomie wybieramy ryzyko też dla przyjemności. Czy słusznie, rzecz względna, dla jednego warto, dla d
Wśród zwierząt tez występuje pe****lia nie tylko szympansy bo gronostaje mają skłonności do uprawiania aktu seksualnego z małymi. Taka pierrsolenie ze w naturze innych gatunków jak czlowiek występuje to jest ok
Gordon - tylko jakoś nie zauważyłem, żeby niewidomi czy inni inwalidzi byli dziś przez "wierzących" traktowani jak osoby LGBT, a dawniej prześladowani i tępieni. Adopcja nie powoduje u adopcyjnej pary biologicznego przedłużenia gatunku, a dzieci w domach dziecka (przynajmniej w cywilizowanych krajach) mają często lepsze wzorce niż w niejednej patologicznej czy dysfunkcyjnej rodzinie biologicznej. Ryzykowanie u zwierząt powodowane jest instynktem przetrwania (swojego i potomstwa) czy imperatywem reprodukcji a nie przyjemności lub altruizmu.
Pikasiko - "sr***e w banię" Ty sam uprawiasz, porównując zachowania seksualne dorosłych osobników z krzywdzeniem dzieci. A poza tym najwyraźniej nie bardzo zrozumiałeś całą dyskusją. Może przeczytaj wszystko raz jeszcze, gdy będziesz wyspany. Ale co do tego, co napisałeś: ustanawianie prawnych zakazów w przypadku peofilii ma na celu ochronę najmłodszych. A wyjaśnij mi, co lub kogo chroniły prawa penalizujące homoseksualizm jeszcze w II połowie XX wieku w niektórych państwach zachodnich.
"Normy" (prawne, obyczajowe) ustala człowiek. Kiedyś normą było niewolnictwo, pańszczyzna czy brak praw obywatelskich dla kobiet. W końcu ludzie uznali, że pewne normy należy zmienić, więc nawet historia ludzkości pokazuje, że nie są one ani uniwersalne (w sensie geograficznym) ani wieczne. Dziś są kraje, gdzie "normę" definiuje prawo szariatu.
No wiesz, jestem przeciwny prześladowaniom, ale, skoro o naturze mowa, to też nie wzięło się znikąd. Zobacz sobie, co stadko kur zrobi z jedną ze swoich, która np zacznie tracić pióra. Zgadza się że normy się zmieniają, chwała że na lepsze, ale nie ma co udawać że mysz może być słoniem. A patologiczna rodzina jest patologiczna = nienormalna, odbiegająca od normy. Nie tłumacz nienormalności inną nienormalnością:)
@gordonthompson Wszystko co występuje w naturze jest naturalne/normalne.
Zabijanie, kanibalizm, gwałt, kradzież to elementy natury, które są naturalne/normalne.
Nie może coś występować w naturze, a być wynaturzeniem.
@Pikasiko nie ma czegoś takiego jak pe****lia.
Z definicji to: kontakt seksualny osoby pełnoletniej z niepełnoletnią, a jak wiadomo ile państw tyle zasad, kiedy jest pełnoletność.
Tylko człowiek jest osobą, więc żadne inne istoty nie mają ustalonej pełnoletności.
Eskimos, idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy jak leci nie mieć nic przeciwko temu, co wymieniłeś. No i nie masz racji z pe****lią -jest to "stan, w którym głównym lub wyłącznym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania". Jest tu zdefiniowany etap biologiczny w życiu człowieka wspólny dla wszystkich, pełnoletność nie ma tu nic do rzeczy.
Osoby LGBT mają problemy psychiczne jak każdy kto pozbawiony jest celu życia, nie ważne co jest normą a co nie jest ważne jest żeby się realizować i odpi****lic od życia innych, chcesz Klęczeć w kościele Twoja sprawa, chcesz chodzić z parówką w du**e na marszu klaszcząc w dłonie krzycząc o pe****lach w sutannach, Twoja sprawa. Ale usprawiedliwianie swojego upośledzenia intelektualnego upośledzeniem innych to albo szczyt wyrafinowania albo zwykła głupota, i niezmiernie łatwo się pomylić, która opcja jest prawdą
Gordon - dziękuję za przykład z kurami. Rewelacyjnie pasuje do stanowiska niektórych osobników w tym wątku (i ogólnie w całej populacji), którzy najchętniej zadziobaliby każdego "innego". A ta przypowieść o myszy i słoniu to odnośnie czego, bo ja o transseksualizmie w ogóle się tu nie wypowiadałem? Co do "nienormalności", to powtarzam: co dla Ciebie jest nienormalne, dla mnie jest normalne (piszę o związku dwóch osób tej samej płci... dorosłych - żeby znowu mi tu ktoś z pe****lią nie wyjechał.)
Gordon - odnośnie tego, co napisał Eskimos - fakt, że coś jest "naturalne" (bo występuje w naturze), nie znaczy, że ma być akceptowane przez bardziej rozwiniętego człowieka (może nie każdy jest bardziej rozwinięty, ale to szczegół). Zauważ, że "wierzący" bardzo często za argument przeciw homoseksualizmowi przywołują to, że jest on rzekomo "nienaturalny", "sprzeczny z naturą" (a tak naprawdę jest jedynie sprzeczny z zasadami ich religii), a nie to, że jako istoty bardziej rozwinięte pewnych zachowań powinni się wyzbyć.
ogiem - "Osoby LGBT mają problemy psychiczne jak każdy kto pozbawiony jest celu życia" - a tą "mądrość" skąd wziąłeś? Z niedzielnego kazania? Co do "upośledzenia intelektualnego", to nie wiem, z jakiego podręcznika uczysz się psychiatrii, ale wiesz, podręczniki medyczne z XIX wieku mogą nie być już aktualne.
Sapiens, trans jest częścią lgbt, a mój przykład z mysza i słoniem dotyczył tego, żeby nie udawać że coś jest czymś, czym nie jest - np związek k+k lub m+m jednak jest odchyleniem od normy, w stosunku do normalnego z wielu względów k+m. Zauważ że moje zdanie o lgbt nie ma wydźwięku pejoratywnego, jak już pisałem nie mam nic przeciwko. Ale myślę że np dzieci nie powinni wychowywać, bo wzorzec kobiety i mężczyzny jest bardzo ważny - mówię tu z własnych doświadczeń. Pamiętaj, że ripostę o patologiach w k+m już przerobiliśmy:)
Myślę, że trans został przygarnięty przez LGBT tylko ze względu na podobne doświadczenia z traktowaniem przez resztę społeczeństwa, bo jednak "medycznie" orientacja seksualna to zupełnie co innego niż rozbieżność płci biologicznej z tożsamością płciową. Ale to tak na marginesie, nie chciałbym się w ten wątek zagłębiać. Co do wychowywania dzieci, to oczywiście lepiej, gdy dziecko wychowywane jest przez kochających mamę i tatę, ale rzeczywistość nie jest taka różowa. Pytanie brzmi: czy lepiej, żeby dzieci wychowywały się w domach dziecka, czy u par jednopłciowych?
Odpowiedniego wzorca nie ma również w rodzinach niepełnych (samotny rodzic, babcia pełniąca rolę rodzica) albo pełnych rodzinach patologicznych. Według jakichś badań sprzed kilku lat w Polsce około 50 000 dzieci wychowuje się u par jednopłciowych. Mechanizm jest różny - np. związek homoseksualny po rozwodzie lub śmierci partnera przeciwnej płci.
I tu źle, i tam niedobrze. Generalnie po rozwodzie czy u dziadków to dziecko wie, choćby patrząc na rówieśników z pełnych rodzin, że wychowuje się w rodzinie rozbitej i to też nie jest normalna sytuacja. Natomiast w dzisiejszych czasach przy rodzicach jednopłciowych zewsząd narzucana jest opinia, że to normalne i tak ma być. Zresztą prosiłem, żeby nie usprawiedliwiać jednego odchyłu drugim, bo to prowadzi do "dlaczego mnie krytykujesz że kradnę, przecież on cofa liczniki i to jakoś ci nie przeszkadza"...
P.s. Poza tym nikt nie zakłada że małżeństwo się rozpadnie, albo że współmałżonek umrze, a tu z góry jest wiadomo że dziecko będzie wychowywane przez parę, która nijak wzorca rodziny dziecku nie da - choćby była kochająca i funkcjonalna pod każdym innym względem.
Nie usprawiedliwiam jednego odchyłu drugim, tylko pytam, co jest mniejszym "złem". Z przeciwnikami adopcji przez pary homoseksualne jest podobnie jak z przeciwnikami aborcji (to zresztą zazwyczaj ta sama grupa): obchodzi ich los płodu, ale gdy upośledzone dziecko się urodzi albo matka umrze przy porodzie, to już nie ich problem. Tu tak samo: przejmują się losem dziecka, które miałoby być (o zgrozo!) wychowywane przez dwóch gejów lub dwie lesbijki, ale gdy to dziecko żyje w domu dziecka pozbawione miłości najbliższych, to już ich nie interesuje; wszystko jest w "naturalnym" porządku.
No to Ci przyjacielu odpowiadam, że czymś innym jest dzieciak nie mający wzorca bo wychowuje się w domu dziecka bo rodzina się rozpadła - czego nikt nie planował, a czymś innym dzieciak wychowywany bez wzorca przez homo, co było jasne od początku, że tak będzie. Nie można uzasadniać takich rzeczy, wiedząc z góry że one będą miały miejsce. Chyba że mówisz o adopcji dzieci z bidula przez pary homo na zasadzie mniejszego zła - tu powiem wprost - nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym i żeby zająć stanowisko musiałbym się w to zagłębić. Co do aborcji to się z Tobą zgadzam - zabroniłeś, to przejmu
"Poza tym nikt nie zakłada że małżeństwo się rozpadnie" - a na jakiej podstawie wielu "prawaków" zakłada, że pary jednopłciowe to z definicji pe****le? "(...) nijak wzorca rodziny dziecku nie da - choćby była kochająca i funkcjonalna pod każdym innym względem" - rozumiem, że nie da wzorca tradycyjnych ról męskich i żeńskich, ale dlaczego nie rodziny??? W "rodzinie" nie chodzi o to, co kto ma pod ubraniem i co "rodzice" robią w sypialni. Poza tym lepszy wzorzec kochającego rodzica (nawet jeśli nie taty lub mamy) niż "kochającej" placówki opiekuńczo-wychowawczej.
jesz część - jak nie całą - odpowiedzialność za to, co dalej. A klechy wiadomo, do wpier.alania się komuś w życie to pierwsi, ale jak trzeba pomóc komuś, kto poszedł za ich wytycznymi, to już trudniej.
"Chyba że mówisz o adopcji dzieci z bidula przez pary homo na zasadzie mniejszego zła" - no przecież ja właśnie o tym mówię. I to dotyczy głównie gejów, bo przecież nie ma najmniejszego problemu, by jedna z lesbijek, żyjących w związku, zaszła w ciążę ze znajomym czy nawet obcym facetem - tak się dzieje już teraz i jest to całkowicie legalne (tyle tylko, że muszą żyć "na kocią łapę", bo nie mają prawa do formalnego związku).
Oho, zaczyna sie mowienie, ze wiek jest tylko UMOWNA granica i nie ma czegos takiego jak pe****lia. Daleko brniecie w swoich zboczeniach. Tylko czekac, az po "akceptacji" pe**low, transow, lesbijek etc przyjdzie czas na tych co lubia dzieci. Cokolwiek nie powiecie, jakkolwiek nie zmienicie definicji swoich dewiacji, to normalni nigdy nie bedziecie.
Dlaczego nic tego nie zmieni? To przeczy naukowej teorii chaosu;)
Każdy człowiek ma prawo do swojego własnego świata. Uważam, że jeśli swoimi przekonaniami nie ingeruje negatywnie w życie innych ludzi to niema w tym nic złego. To samo tyczy się orientacji seksualnej. Przekonań politycznych.
W dzisiejszym świecie ludzi dzieli zero-jedynkowość tak wygodna dla koncernów, szarlatanów, korporacji , ect.
Wystarczy mieć własne zdanie i już jesteś krytykowany za to tylko, że nie jesteś jednym z "nas"
Tylko tych "nas" stworzyli "oni"
Poganie − deprecjonujące określenie używane przez chrześcijan wobec wyznawców religii niechrześcijańskich, głównie niemonoteistycznych, politeistycznych i animalistycznych.
Autorowi chodziło zapewne o ateistkę.
ludzie wolni od religii nie są szczęśliwsi. Modlitwa to rodzaj medytacji, chodzenie do miejsca kultu to uspołecznianie, wiara to instalacja bóstwa w podświadomości. Jest dużo plusów pomijanych przez sceptycznych ateistów którzy żyją tylko suchymi faktami i pomijają korzyści w podświadomości jakie daje religia. Zbyt wiele lat potrzeba żeby to zrozumieć racjonalnie dlatego młodym opowiada się bajki
@rockclimber Nie zrozumiesz tego, Jesteś uzależniony. Tak, jak alkoholik czy narkoman nie może pojąć, że można żyć i być szczęśliwym bez alkoholu i narkotyków. Ta instalacja w "podświadomości bóstwa" jest tylko wynikiem prania mózgu od chrztu. Nie myl religii z wiarą.
@rocklimber: świetnie że wymieniasz korzyści jakie daje religia. Medytacja bez modlitwy też jest możliwa i istnieją chyba przyjemniejsze pozycje do tej czynności niż klęcząca. Z tym uspołecznianiem to jest spory kłopot, bo np. ziewanie jest zaraźliwe bo jest czynnością społeczną, ale nie jest zaraźliwe w kościele, więc słabo trafione uspołecznianie przez Kościół (chyba że masz na myśli te wszystkie kółka i bractwa). Innymi słowy - każdą korzyść jaką daje religia można osiągnąć w skuteczniejszy, bezpieczniejszy i mniej uciążliwy sposób, a religia jest taką drogą na skróty dla leniwych umysłów.
Jako że Prasłowianie parali się głównie rolnictwem, kluczowy dla nich był kult słońca. Słowianie mieli również szeroko rozwinięty system zabobonów. Wierzyli w czarną magię, duchy i przekleństwa, przynoszące na nich i ich rodziny nieszczęście. To ta wolność?
Czy Ty pisząc o zabobonach i egzorcyzmach, nie opisujesz katolicyzmu? Przecież katolicy wierzą w duchy. Wolność to uniezależnienie się od narkotyków sprzedawanych przez kościół katolicki. Takich jak strach i nadzieja.
Franku, wiek 20 lat jest dobry, by wreszcie zacząć korzystać z mózgu. To nie ja opisuję, to historia opisuje pogańskich Słowian właśnie w taki sposób. A wiesz dlaczego wspomniany przez Ciebie katolicyzm jest do niego podobny? Bo nigdy się od niego nie wyzwolił, jest nim przesiąknięty do cna.
Wam, ateiści, to nawet kur bym nie powierzył, żebyście je szczać prowadzili. Kretyńskie wnioski całkowicie oderwane od rzeczywistości. Pogaństwo jako droga do wolności. Dobre sobie.
Nie widzę tu Chrześcijanki, widzę Katoliczkę a to kolosalna różnica, ale tępaki nie odróżniają. Katolicyzm to nie jest Chrześcijaństwo, pora to sobie uświadomić, a jeśli się nie zna tematu to nie zabierać głosu.
A tak na marginesie, skoro bardzo często słychać i widać (choćby tu, na Wiocha.pl), jak ludzie wierzący nazywają osoby LGBT "zboczeńcami" (i jeszcze gorzej) - wbrew stanowisku współczesnej medycyny - to może ja zacznę nazywać osoby wierzące (dotyczy jakiejkolwiek religii poza religią Latającego Potwora Spaghetti) osobami chorymi psychicznie. Kompetencji medycznych co prawda nie posiadam, ale przecież to nie stanowi problemu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Coś w tym jest..
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zboczeniec to może przesada i nie obrażajmy, ale czy to nie jest tak, że nastawienie na kopulację inną niż prowadzącą do rozmnażania jest jednak odchyleniem od normy? A co do religii, to ja od tego z daleka, ale skoro koncepcja(jakkolwiek bardzo wygodna dla klechów) wiary zakłada, że trzeba wierzyć mimo braku dowodów(bo inaczej to żadna sztuka wierzyć), to czy osoba o otwartym umyśle - a za takich uważają się "ubertolerancyjni", nie powinni chociaż dopuszczać możliwości, że wierzący "mają rację", zamiast określać ich ciemnogrodem itp?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Gordon, a co to jest norma i jak ją zdefiniujesz? Jako przeciętne zachowanie w danej populacji? Jako coś, co występuje w naturze również poza gatunkiem ludzkim? Jeszcze inaczej? I wiesz chyba, że osobnicy hetero uprawiają seks nie tylko w celach prokreacyjnych? Ad.2: na tym właśnie, mniej więcej, polega agnostycyzm, czyli (najbliższa mi) idea, która głosi, że nie da się wykazać ani istnienia ani nieistnienia Boga. Wnioski z tego założenia mogą być różne (różne nurty agnostycyzmu). Więc przyjmuję, że wierzący mogą mieć rację, choć to mało prawdopodobne, by to akurat katolicy tą rację mieli.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Chodzi mi o normę, jakby to na szybko ująć, "naturalną", w której chodzi o przedłużenie gatunku. To, że hetero gatunków zdolnych do abstrakcyjnego myślenia różnie się bawią dla urozmaicenia, nie zmienia faktu że odczuwają pociąg do przeciwnej płci, co umożliwia zrobienie gó****ka. U homo spłodzenie potomka musiałoby wyniknąć z zachowania nienaturalnego dla nich, a naturalnego w naturalnym procesie prokreacji:) W świecie zwierząt zachowania homo to też zachowanie anormalne z tego samego powodu. Nie mam nic przeciwko, w seksie jestem mocno tolerancyjny i elastyczny, ale uważam, że to rozsądne wy
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
jaśnienie sprawy. Co do wiary to jestem tego samego zdania co Ty, ale tu wskazuję hipokryzję lgbt i zwolenników, którzy mieniąc się ludźmi tolerancyjnymi i o otwartych umysłach nie tolerują religijnych, zamiast tolerować i zrozumieć, wyśmiewają od ciemnot itp. Nawet jeśli to w odwecie za brak tolerancji i zrozumienia - to i tak przeczy ich ideałom.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przy takiej definicji "normy" małżeństwo bezdzietne (np. z powodów medycznych) czy single albo pary wychowujące dzieci adoptowane to taka sama anormalność jak homoseksualiści. Idźmy dalej tym tropem: a co z ryzykowaniem życia dla przyjemności (np. himalaizm) albo ratowania obcych ludzi? To dopiero anormalne zachowanie, sprzeczne z naturalnym instynktem samozachowawczym i ideą przedłużania gatunku! Nauka uważa obecnie homoseksualizm za uwarunkowany genetycznie, podobnie jak kolor włosów. Czy więc rudzi też są anormalni?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W przyrodzie nie występuje jedno uniwersalne pojęcie "normy" (tak jak nie istnieje żaden uniwersalny układ odniesienia w przestrzeni). To człowiek szufladkuje coś jako normę lub nie. Osobiście nie widzę nic przeciwko uznaniu, że tak jak nie istnieje "norma" w kwestii koloru skóry czy wysokości człowieka albo ulubionej czynności rekreacyjnej, tak równie dobrze nie musi istnieć "norma" w sensie preferencji seksualnych. Hetero-, homo-, bi- czy aseksualizm to po prostu przejawy różnorodności w przyrodzie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z powodów medycznych, mówisz - to też "nienormalne". Bo "normalni" mogą mieć dzieci. Tak jak ślepota, brak ręki, nogi nie jest normalne. Czy nawet jakaś choroba - to przecież nie normalny stan tylko patologia, mimo że jest zjawiskiem powszechnie występującym. Adopcja - można dać dziecku wzorzec kobiety i męźczyzny w związku, którego inaczej z jakiegoś powodu by nie miało. Ryzyko - zwierzęta też je podejmują, np polując czy walcząc o terotorium. My jako gatunek rozumny(chociaż czasem wątpię), świadomie wybieramy ryzyko też dla przyjemności. Czy słusznie, rzecz względna, dla jednego warto, dla d
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
la drugiego nie. Taka różnorodność w przyrodzie - jedne rzeczy mieszczą się w normie, inne nie:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Sapiens według twojego toku rozumowania to pe****lia tez jest spoko, no bo kto określa granice ? Takie sr***e w banie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wśród zwierząt tez występuje pe****lia nie tylko szympansy bo gronostaje mają skłonności do uprawiania aktu seksualnego z małymi. Taka pierrsolenie ze w naturze innych gatunków jak czlowiek występuje to jest ok
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Gordon - tylko jakoś nie zauważyłem, żeby niewidomi czy inni inwalidzi byli dziś przez "wierzących" traktowani jak osoby LGBT, a dawniej prześladowani i tępieni. Adopcja nie powoduje u adopcyjnej pary biologicznego przedłużenia gatunku, a dzieci w domach dziecka (przynajmniej w cywilizowanych krajach) mają często lepsze wzorce niż w niejednej patologicznej czy dysfunkcyjnej rodzinie biologicznej. Ryzykowanie u zwierząt powodowane jest instynktem przetrwania (swojego i potomstwa) czy imperatywem reprodukcji a nie przyjemności lub altruizmu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak czy inaczej to Ty, a nie przyroda, definiujesz (choćby podświadomie) "normę", o której piszesz.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pikasiko - "sr***e w banię" Ty sam uprawiasz, porównując zachowania seksualne dorosłych osobników z krzywdzeniem dzieci. A poza tym najwyraźniej nie bardzo zrozumiałeś całą dyskusją. Może przeczytaj wszystko raz jeszcze, gdy będziesz wyspany. Ale co do tego, co napisałeś: ustanawianie prawnych zakazów w przypadku peofilii ma na celu ochronę najmłodszych. A wyjaśnij mi, co lub kogo chroniły prawa penalizujące homoseksualizm jeszcze w II połowie XX wieku w niektórych państwach zachodnich.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Normy" (prawne, obyczajowe) ustala człowiek. Kiedyś normą było niewolnictwo, pańszczyzna czy brak praw obywatelskich dla kobiet. W końcu ludzie uznali, że pewne normy należy zmienić, więc nawet historia ludzkości pokazuje, że nie są one ani uniwersalne (w sensie geograficznym) ani wieczne. Dziś są kraje, gdzie "normę" definiuje prawo szariatu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dla was homosie norma jest jak jeden facet wali drugiego w tylek. No normalna rzecz, wy chorzy dewianci :D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No wiesz, jestem przeciwny prześladowaniom, ale, skoro o naturze mowa, to też nie wzięło się znikąd. Zobacz sobie, co stadko kur zrobi z jedną ze swoich, która np zacznie tracić pióra. Zgadza się że normy się zmieniają, chwała że na lepsze, ale nie ma co udawać że mysz może być słoniem. A patologiczna rodzina jest patologiczna = nienormalna, odbiegająca od normy. Nie tłumacz nienormalności inną nienormalnością:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@gordonthompson Wszystko co występuje w naturze jest naturalne/normalne. Zabijanie, kanibalizm, gwałt, kradzież to elementy natury, które są naturalne/normalne. Nie może coś występować w naturze, a być wynaturzeniem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@Pikasiko nie ma czegoś takiego jak pe****lia. Z definicji to: kontakt seksualny osoby pełnoletniej z niepełnoletnią, a jak wiadomo ile państw tyle zasad, kiedy jest pełnoletność. Tylko człowiek jest osobą, więc żadne inne istoty nie mają ustalonej pełnoletności.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Eskimos, idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy jak leci nie mieć nic przeciwko temu, co wymieniłeś. No i nie masz racji z pe****lią -jest to "stan, w którym głównym lub wyłącznym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania". Jest tu zdefiniowany etap biologiczny w życiu człowieka wspólny dla wszystkich, pełnoletność nie ma tu nic do rzeczy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Osoby LGBT mają problemy psychiczne jak każdy kto pozbawiony jest celu życia, nie ważne co jest normą a co nie jest ważne jest żeby się realizować i odpi****lic od życia innych, chcesz Klęczeć w kościele Twoja sprawa, chcesz chodzić z parówką w du**e na marszu klaszcząc w dłonie krzycząc o pe****lach w sutannach, Twoja sprawa. Ale usprawiedliwianie swojego upośledzenia intelektualnego upośledzeniem innych to albo szczyt wyrafinowania albo zwykła głupota, i niezmiernie łatwo się pomylić, która opcja jest prawdą
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Gordon - dziękuję za przykład z kurami. Rewelacyjnie pasuje do stanowiska niektórych osobników w tym wątku (i ogólnie w całej populacji), którzy najchętniej zadziobaliby każdego "innego". A ta przypowieść o myszy i słoniu to odnośnie czego, bo ja o transseksualizmie w ogóle się tu nie wypowiadałem? Co do "nienormalności", to powtarzam: co dla Ciebie jest nienormalne, dla mnie jest normalne (piszę o związku dwóch osób tej samej płci... dorosłych - żeby znowu mi tu ktoś z pe****lią nie wyjechał.)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Gordon - odnośnie tego, co napisał Eskimos - fakt, że coś jest "naturalne" (bo występuje w naturze), nie znaczy, że ma być akceptowane przez bardziej rozwiniętego człowieka (może nie każdy jest bardziej rozwinięty, ale to szczegół). Zauważ, że "wierzący" bardzo często za argument przeciw homoseksualizmowi przywołują to, że jest on rzekomo "nienaturalny", "sprzeczny z naturą" (a tak naprawdę jest jedynie sprzeczny z zasadami ich religii), a nie to, że jako istoty bardziej rozwinięte pewnych zachowań powinni się wyzbyć.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ogiem - "Osoby LGBT mają problemy psychiczne jak każdy kto pozbawiony jest celu życia" - a tą "mądrość" skąd wziąłeś? Z niedzielnego kazania? Co do "upośledzenia intelektualnego", to nie wiem, z jakiego podręcznika uczysz się psychiatrii, ale wiesz, podręczniki medyczne z XIX wieku mogą nie być już aktualne.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Sapiens, trans jest częścią lgbt, a mój przykład z mysza i słoniem dotyczył tego, żeby nie udawać że coś jest czymś, czym nie jest - np związek k+k lub m+m jednak jest odchyleniem od normy, w stosunku do normalnego z wielu względów k+m. Zauważ że moje zdanie o lgbt nie ma wydźwięku pejoratywnego, jak już pisałem nie mam nic przeciwko. Ale myślę że np dzieci nie powinni wychowywać, bo wzorzec kobiety i mężczyzny jest bardzo ważny - mówię tu z własnych doświadczeń. Pamiętaj, że ripostę o patologiach w k+m już przerobiliśmy:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Myślę, że trans został przygarnięty przez LGBT tylko ze względu na podobne doświadczenia z traktowaniem przez resztę społeczeństwa, bo jednak "medycznie" orientacja seksualna to zupełnie co innego niż rozbieżność płci biologicznej z tożsamością płciową. Ale to tak na marginesie, nie chciałbym się w ten wątek zagłębiać. Co do wychowywania dzieci, to oczywiście lepiej, gdy dziecko wychowywane jest przez kochających mamę i tatę, ale rzeczywistość nie jest taka różowa. Pytanie brzmi: czy lepiej, żeby dzieci wychowywały się w domach dziecka, czy u par jednopłciowych?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Odpowiedniego wzorca nie ma również w rodzinach niepełnych (samotny rodzic, babcia pełniąca rolę rodzica) albo pełnych rodzinach patologicznych. Według jakichś badań sprzed kilku lat w Polsce około 50 000 dzieci wychowuje się u par jednopłciowych. Mechanizm jest różny - np. związek homoseksualny po rozwodzie lub śmierci partnera przeciwnej płci.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I tu źle, i tam niedobrze. Generalnie po rozwodzie czy u dziadków to dziecko wie, choćby patrząc na rówieśników z pełnych rodzin, że wychowuje się w rodzinie rozbitej i to też nie jest normalna sytuacja. Natomiast w dzisiejszych czasach przy rodzicach jednopłciowych zewsząd narzucana jest opinia, że to normalne i tak ma być. Zresztą prosiłem, żeby nie usprawiedliwiać jednego odchyłu drugim, bo to prowadzi do "dlaczego mnie krytykujesz że kradnę, przecież on cofa liczniki i to jakoś ci nie przeszkadza"...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
P.s. Poza tym nikt nie zakłada że małżeństwo się rozpadnie, albo że współmałżonek umrze, a tu z góry jest wiadomo że dziecko będzie wychowywane przez parę, która nijak wzorca rodziny dziecku nie da - choćby była kochająca i funkcjonalna pod każdym innym względem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie usprawiedliwiam jednego odchyłu drugim, tylko pytam, co jest mniejszym "złem". Z przeciwnikami adopcji przez pary homoseksualne jest podobnie jak z przeciwnikami aborcji (to zresztą zazwyczaj ta sama grupa): obchodzi ich los płodu, ale gdy upośledzone dziecko się urodzi albo matka umrze przy porodzie, to już nie ich problem. Tu tak samo: przejmują się losem dziecka, które miałoby być (o zgrozo!) wychowywane przez dwóch gejów lub dwie lesbijki, ale gdy to dziecko żyje w domu dziecka pozbawione miłości najbliższych, to już ich nie interesuje; wszystko jest w "naturalnym" porządku.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No to Ci przyjacielu odpowiadam, że czymś innym jest dzieciak nie mający wzorca bo wychowuje się w domu dziecka bo rodzina się rozpadła - czego nikt nie planował, a czymś innym dzieciak wychowywany bez wzorca przez homo, co było jasne od początku, że tak będzie. Nie można uzasadniać takich rzeczy, wiedząc z góry że one będą miały miejsce. Chyba że mówisz o adopcji dzieci z bidula przez pary homo na zasadzie mniejszego zła - tu powiem wprost - nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym i żeby zająć stanowisko musiałbym się w to zagłębić. Co do aborcji to się z Tobą zgadzam - zabroniłeś, to przejmu
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Poza tym nikt nie zakłada że małżeństwo się rozpadnie" - a na jakiej podstawie wielu "prawaków" zakłada, że pary jednopłciowe to z definicji pe****le? "(...) nijak wzorca rodziny dziecku nie da - choćby była kochająca i funkcjonalna pod każdym innym względem" - rozumiem, że nie da wzorca tradycyjnych ról męskich i żeńskich, ale dlaczego nie rodziny??? W "rodzinie" nie chodzi o to, co kto ma pod ubraniem i co "rodzice" robią w sypialni. Poza tym lepszy wzorzec kochającego rodzica (nawet jeśli nie taty lub mamy) niż "kochającej" placówki opiekuńczo-wychowawczej.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
jesz część - jak nie całą - odpowiedzialność za to, co dalej. A klechy wiadomo, do wpier.alania się komuś w życie to pierwsi, ale jak trzeba pomóc komuś, kto poszedł za ich wytycznymi, to już trudniej.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Chyba że mówisz o adopcji dzieci z bidula przez pary homo na zasadzie mniejszego zła" - no przecież ja właśnie o tym mówię. I to dotyczy głównie gejów, bo przecież nie ma najmniejszego problemu, by jedna z lesbijek, żyjących w związku, zaszła w ciążę ze znajomym czy nawet obcym facetem - tak się dzieje już teraz i jest to całkowicie legalne (tyle tylko, że muszą żyć "na kocią łapę", bo nie mają prawa do formalnego związku).
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Oho, zaczyna sie mowienie, ze wiek jest tylko UMOWNA granica i nie ma czegos takiego jak pe****lia. Daleko brniecie w swoich zboczeniach. Tylko czekac, az po "akceptacji" pe**low, transow, lesbijek etc przyjdzie czas na tych co lubia dzieci. Cokolwiek nie powiecie, jakkolwiek nie zmienicie definicji swoich dewiacji, to normalni nigdy nie bedziecie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
marcoo - do kogo ty to piszesz?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To ja już wolę poganke
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dobry wrzut, ale faktem jest, że takie ciemniaczki czasem też "lubiejom" się fajnie ruchać.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Hahaha to ty antykamerko taki szczesliwiec a siedzosz na wiocha i sie zalisz calymi dniami ?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To już człowiek wierzący nie może być szczęśliwy i wolny? Wiara też daje wolność.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Od rozumu...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak jak alkohol i narkotyki. Ta wolność i szczęście są tylko ułudą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dlaczego nic tego nie zmieni? To przeczy naukowej teorii chaosu;) Każdy człowiek ma prawo do swojego własnego świata. Uważam, że jeśli swoimi przekonaniami nie ingeruje negatywnie w życie innych ludzi to niema w tym nic złego. To samo tyczy się orientacji seksualnej. Przekonań politycznych. W dzisiejszym świecie ludzi dzieli zero-jedynkowość tak wygodna dla koncernów, szarlatanów, korporacji , ect. Wystarczy mieć własne zdanie i już jesteś krytykowany za to tylko, że nie jesteś jednym z "nas" Tylko tych "nas" stworzyli "oni"
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Poganie − deprecjonujące określenie używane przez chrześcijan wobec wyznawców religii niechrześcijańskich, głównie niemonoteistycznych, politeistycznych i animalistycznych. Autorowi chodziło zapewne o ateistkę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Lepiej spytaj, czy sam autor wie, o co mu chodziło, bo tu opinie są różne.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Do czasu. W koncu przychodzi 30 lat i staje sie wiedzma.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@Genialon Jednak nie zrozumiałeś.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Do czasu. W koncu przychodzi 30 lat i staje sie wiedzma
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co 2tysiace lat religie sie zmieniają , już czas...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zamiast 'poganka' powinno być 'wolny i samodzielnie myślący człowiek'...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ludzie wolni od religii nie są szczęśliwsi. Modlitwa to rodzaj medytacji, chodzenie do miejsca kultu to uspołecznianie, wiara to instalacja bóstwa w podświadomości. Jest dużo plusów pomijanych przez sceptycznych ateistów którzy żyją tylko suchymi faktami i pomijają korzyści w podświadomości jakie daje religia. Zbyt wiele lat potrzeba żeby to zrozumieć racjonalnie dlatego młodym opowiada się bajki
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@rockclimber Nie zrozumiesz tego, Jesteś uzależniony. Tak, jak alkoholik czy narkoman nie może pojąć, że można żyć i być szczęśliwym bez alkoholu i narkotyków. Ta instalacja w "podświadomości bóstwa" jest tylko wynikiem prania mózgu od chrztu. Nie myl religii z wiarą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@rocklimber: świetnie że wymieniasz korzyści jakie daje religia. Medytacja bez modlitwy też jest możliwa i istnieją chyba przyjemniejsze pozycje do tej czynności niż klęcząca. Z tym uspołecznianiem to jest spory kłopot, bo np. ziewanie jest zaraźliwe bo jest czynnością społeczną, ale nie jest zaraźliwe w kościele, więc słabo trafione uspołecznianie przez Kościół (chyba że masz na myśli te wszystkie kółka i bractwa). Innymi słowy - każdą korzyść jaką daje religia można osiągnąć w skuteczniejszy, bezpieczniejszy i mniej uciążliwy sposób, a religia jest taką drogą na skróty dla leniwych umysłów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jako że Prasłowianie parali się głównie rolnictwem, kluczowy dla nich był kult słońca. Słowianie mieli również szeroko rozwinięty system zabobonów. Wierzyli w czarną magię, duchy i przekleństwa, przynoszące na nich i ich rodziny nieszczęście. To ta wolność?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Czy Ty pisząc o zabobonach i egzorcyzmach, nie opisujesz katolicyzmu? Przecież katolicy wierzą w duchy. Wolność to uniezależnienie się od narkotyków sprzedawanych przez kościół katolicki. Takich jak strach i nadzieja.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Franku, wiek 20 lat jest dobry, by wreszcie zacząć korzystać z mózgu. To nie ja opisuję, to historia opisuje pogańskich Słowian właśnie w taki sposób. A wiesz dlaczego wspomniany przez Ciebie katolicyzm jest do niego podobny? Bo nigdy się od niego nie wyzwolił, jest nim przesiąknięty do cna.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wam, ateiści, to nawet kur bym nie powierzył, żebyście je szczać prowadzili. Kretyńskie wnioski całkowicie oderwane od rzeczywistości. Pogaństwo jako droga do wolności. Dobre sobie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wybrałbym poganke bo żyje zgodnie z naturą i religia Lechii Ariów jest pogańska musimy wrócić do korzeni 🤔
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Glupie jak ateizm
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A jednak program ci się zapętlił. Każdy tępak, jak czegoś nie rozumie, pisze że jest to głupie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie widzę tu Chrześcijanki, widzę Katoliczkę a to kolosalna różnica, ale tępaki nie odróżniają. Katolicyzm to nie jest Chrześcijaństwo, pora to sobie uświadomić, a jeśli się nie zna tematu to nie zabierać głosu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Skoro katolik nie jest chrześcijaninem to kim????
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane